Widmowi Motocykliści, czyli straaaasznie dobra historia z dreszczykiem

Po Antku i Patryku przyszła pora, żeby głównym bohaterem został Damian i faktycznie, to najwyższy z chłopaków gra pierwsze skrzypce w „Widomych Motocyklistach” Dominika Łuszczyńskiego, czyli najnowszej książki z serii „Strachociny”.

Strachociny, czyli fantastyczna seria z dreszczykiem

Dominik Łuszczyński

Dzieci lubią opowieści dreszczykiem. A przynajmniej mój sześciolatek uwielbia straszne historie. „Strachociny” Dominika Łuszczyńskiego to seria horrorów dla dzieci, które czerpią garściami z klasyki gatunku, ale przy tym są na tyle lekkie, że bez problemu można je czytać już że starszymi przedszkolakami.

Biblioteka Astrid, czyli prawdziwa perełka dla wszystkich moli książkowych

Z książkami ilustrowanymi przez Emilię Dziubak mam tak, że nazwisko autora, fabuła, a nawet ogólne wrażenia z historii schodzą na dalszy plan przy olśniewającej szacie graficznej. Tak jest też w przypadku Biblioteki Astrid. Wystarczy mi śliczny rudzielec z okładki dotykający się czołem z kotem, żebym marzyła o dołączeniu tomiku do biblioteki Marty.

Wzruszająca opowieść o choince, czyli „Czas na choinkę” Patricii Toht

 

„Czas na choinkę” to bez wątpienia najpiękniejsza świąteczna książeczka jaką mamy. Ciepła, radosna opowieść o wyprawie po choinkę, a później wspólnym ubieraniu drzewka. Żartobliwa, rymowana, pachnąca lasem i miłością. Idealna na prezent dla maluchów i wrażliwych dorosłych. 

Wesołych Świąt, Gus, czyli najzabawniejsza świąteczna historyjka

Najbardziej marudny pies świata powraca po to, żeby zniszczyć Wasz świąteczny nastrój. A może w tomiku „Wesołych Świąt, Gus” Chrisa Chattertona chodzi o coś innego, niż te wszystkie grudniowe bzdety?

Plaster na smutki, czyli „Wszystkiego, co naprawdę muszę wiedzieć, dowiedziałem się w przedszkolu” Roberta Fulghuma

„Wszystkiego, co naprawdę muszę wiedzieć, dowiedziałem się w przedszkolu” to książka kultowa, która przez dwa lata utrzymywała się na liście bestsellerów New York Timesa, a od czasu premiery sprzedała się w milionach egzemplarzy na całym świecie. Niedawno wydawnictwo Mamania pokusiło się o nowe, uaktualnione wydanie tomiku Roberta Fulghuma. Na czym polega fenomen tej publikacji? Wystarczy przeczytać pierwszy, tytułowy esej, żeby natychmiast zrozumieć o co chodzi.