Obsesja piękna, czyli spojrzeć w lustro z uśmiechem

filiżanka Bolesławiec

Patrzę w lustro i nie jestem zadowolona. Za każdym razem. Potrzebuję chwili, żeby przypomnieć sobie, że lubię siebie i doceniam elementy swojej urody. Jednak negatywny odruch jest silniejszy niż rozsądek. Dopiero książka Renee Engeln uświadomiła mi, że jak miliony innych kobiet cierpię na obsesję piękna.


„Obsesja piękna. Jak kultura popularna krzywdzi dziewczynki i kobiety” to książka, która może być przełomowa dla wielu kobiet i dziewcząt. Teoretycznie mam już poukładane myślenie związane z ciałem i wyglądem, a jednak w trakcie lektury wielokrotnie skwapliwie kiwałam głową i zaznaczałam co ciekawsze fragmenty.

W publikacji Renee Engeln znajdziemy mnóstwo historii kobiet w różnym wieku, które zgodziły się wziąć udział w badaniach autorki. Ich wyniki nie są optymistyczne i bezlitośnie podsumowują obecną rzeczywistość. Kult ciała połączony z obrazami oglądanymi na co dzień w mediach i internecie sprawiają, że mnóstwo kobiet chowa się we własnej skorupie, bo według własnych przekonań nie są wystarczająco ładne, zgrabne i zadbane, żeby stawiać czoła codzienności. Współczesne standardy piękna są krzywdzące na wielu płaszczyznach. Stany lękowe, zaburzenia odżywiania, depresja, obniżone poczucie własnej wartości i wiary we własne możliwości to tylko kilka skutków obsesji piękna. Wmówiono nam, że uroda jest ważniejsza niż intelekt i wszelkie umiejętności. I wiele z nas w to wierzy, a nawet dokłada własną cegiełkę wygłaszając bolesne komentarze w kierunku koleżanek, córek, sióstr czy ledwo poznanych kobiet.
„Jeśli jesteś kobietą, prawdopodobnie doświadczyłaś obsesji piękna. Jeśli się wahałam, czy nie zostać w domu, zamiast wyjść na ważną imprezę, bo uznałaś, że źle wyglądasz, jeśli nie mogłaś się skupić na spotkaniu, bo porównywałaś się z inną z uczestniczek, czy zrezygnowałaś ze wspólnego pływania z dziećmi, bo nie chciałaś pokazać się światu w kostiumie kąpielowym - wykazałaś jej objawy. Jeśli nie masz w nadmiarze czasu i pieniędzy, ale poświęcasz ich wiele, aby jak najbardziej zbliżyć się do ideału urody obowiązującego w naszej kulturze - odpowiada za to właśnie obsesja piękna. Jeżeli starasz się nie przejmować wyglądem, ale nie możesz przestać zerkać w lustro - znasz ją z autopsji”.
 
Pamiętam jak jakieś 10 lat temu koleżanka z pracy, pani w wieku przedemerytalnym, powiedziała mi spontanicznie, że podziwia to, jak radzę sobie z moją nadwagą, bo jestem zawsze taka radosna i uśmiechnięta. Nie było w jej wypowiedzi złośliwości. Wtedy też dowiedziałam się, że w miejscu pracy, w towarzystwie ludzi dorosłych, moja waga jest czymś z czym „sobie radzę”. Boli mnie ta myśl, bo zrozumiałam, że dla części kobiet z mojego otoczenia nigdy nie będę dobrym pracownikiem, profesjonalistką, osobą, na której można polegać. Będą za to tą wesołą grubaską, która z nimi pracuje. Bo rozmiar sukienki jest ważniejszy niż moje umiejętności i jakość wykonywanej pracy.

Momentami Renee Engeln trochę przynudza, niepotrzebnie przedłuża jakiś wątek, albo się powtarza. Jednak nie zmienia to faktu, że jej „Obsesja piękna” jest ważną, mądrą i potrzebną książką. Lektura dobrze robi na głowę, pokazuje jak manipulują nami media i jak same pozwalamy sobie na niesprawiedliwość w stosunku do innych pań. Tę publikację powinny przeczytać wszystkie dorosłe i nastoletnie kobiety, żeby uświadomić sobie prostą prawdę - nasza wartość nie tkwi w naszym wyglądzie. Renee Engeln podchodzi do tematu z empatią i uczy czytelniczki jak porzucić krzywdzące stereotypy oraz patrzeć w lustro z uśmiechem.

♥ ♥ ♥
Renee Engeln, Obsesja piękna. Jak kultura popularna krzywdzi dziewczynki i kobiety (tyt. oryg. Beauty Sick: How the Cultural Obsession with Appearance Hurts Girls and Women), tłum. Maja Komorowska, wyd. W.A.B., Warszawa 2021.

Komentarze