Rozpierducha, że aż miło, czyli „Królowe Szczurów” w natarciu!


„Rat Queens” to kompania do wynajęcia, która za odpowiednią opłatą zlikwiduje wszystkie twoje problemy. W świecie rodem z „Władcy Pierścieni” cztery diabelnie piękne, seksowne i niebezpieczne kobiety robią taką rozpierduchę, że aż miło. Słodka, malutka i niewyżyta Betty, zwariowana Dee, piękna krasnoludzica Violet i klnąca jak szewc Hannah to nie żadne mimozy, ani damy w opłatach, ale prawdziwe babki z jajami, które wiedzą czego chcę i mają odwagę sięgać po swoje.


Kiedyś dziewczyny chroniły Palisadę, teraz to one ściągają kłopoty ma miasto i niestety nie cieszą się popularnością wśród mieszkańców, chociaż są i tacy, który ratują im tyłki z opresji. Ale umówmy się, wojowniczki nie potrzebują niczyjej ochrony, bo same świetnie sobie radzą. W pierwszej części zatytułowanej „Magią i maskarą” Królowe Szczurów dostają zlecenie na zlikwidowanie goblinów żyjących w jaskini na obrzeżach miasta. W trakcie zadania sprawy nieco się komplikują, bo oto pojawia się zabójca w czerni, a nasze bohaterki orientują się, że wpadły w pułapkę…


Tom drugi „Dalekosiężne macki N’rygotha” zaczyna się tam, gdzie skończyła się część pierwsza. A raczej ranek po upojnym świętowaniu. Sielanka nie trwa jednak długo, bo dziewczyny przyjmują kolejne zlecenie, tym razem od samego burmistrza Palisady, który zawarł z wojowniczkami cichy rozejm. Jednak na spokój nie ma co liczyć, bo zanim jeszcze dochodzi do pierwszej walki, a akcja zdąży się na dobre rozkręcić to, Królowym opada szczęka ze zdziwienia (czytelnikowi również), bo oto w mieście zjawia się… mąż Dee! 

Fabuła komiksu jest nie tylko zabawna, ale przede wszystkim bardzo dynamiczna. Szybko zmieniają się kolejne scenki, a czytelnik nie ma ani chwili na odpoczynek. Choć wydaje mi się, że przygody Królowych Szczurów są tu nieco na drugim planie, bo to dziewczyny i ich barwne osobowości dominują nad akcją. Jestem pewna, że gdyby Rat Queens były mężczyznami, to zostałyby nazwane seksistami, a jako silne babeczki, które potrafią utrzeć nosa każdemu, są po prostu przezabawne i mają w sobie mnóstwo ostrego uroku. Są silne, pyskate, wulgarne, bezpośrednie i bezczelne. A jednak pod zadziorną powierzchownością czai się delikatność i wrażliwe wnętrze. Jednak nie spodziewajcie się wielu tkliwych i czułostkowych momentów, bo dziewczyny radzą sobie lepiej z bronią niż uczuciami.


Dopóki patrzymy na dziewczyny od frontu ilustracje Roca Upchurcha i od części drugiej również Stjepana Šejića są tak piękne, że trudno oderwać od nich oczy. Gorzej gdy zmienia się perspektywa, bo razem z nią zachwiane zostają proporcje. Ramiona wyglądają jak oskubane skrzydła kurczaka, postaci są niższe, a ich uda o 20 kg grubsze. Z dalsza twarze też nie zawsze są udane. Nie zmienia to faktu, że szata graficzna mimo drobnych niedociągnięć robi piorunujące wrażenie, a same bohaterki ogląda się z prawdziwą przyjemnością. A już przedstawienie postaci Violet to prawdziwe mistrzostwo! Czego jak czego, ale tak ślicznej krasnoludzicy się nie spodziewałam (mam nadzieję, że jednak nie zapuści tej brody!).

W „Rat Queens” czarny humor leje się równie często co mocne trunki, krew sika na prawo i lewo, a dziewczyny prowadzą nonszalanckie rozmowy o seksie. To wszystko sprawia, że komiks czyta się z dziką satysfakcją, głośno rechocząc z kolejnych żarcików. Jako kawał dobrej rozrywki i poprawiacz humoru „Królowe Szczurów” sprawdzają się idealnie.

♥ ♥ ♥
Kurtis J. Wiebe, Roc Upchurch, Rat Queens tom 1: Magią i maskarą, tłum. Kamil Śmiałkowski, wyd. Non Stop Comics, Katowice 2017.

Kurtis J. Wiebe, Roc Upchurch, Stjepan Šejić, Rat Queens tom 2: Dalekosiężne macki N’rygothaą, tłum. Kamil Śmiałkowski, wyd. Non Stop Comics, Katowice 2018. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz