Z taboru byłam, teraz znikąd jestem - „Papusza”, Angelika Kuźniak

Nie będę kłamać i kręcić, od razu przyznaję ze wstydem, że przed lekturą reportażu Angeliki Kuźniak nie znałam Papuszy i jej poezji. W szkole nie omawiało się jej wierszy, a w antologiach zbierających polską poezję nazwisko Bronisławy Wajs również zostało przemilczane. Zastanawiam się dlaczego. Czy to, że śliczna jak lalka poetka była Cyganką jest wystarczającym powodem?

„Ile to cierpią Cyganie, ile słyszą od ludzi słów plugawych, ile przekleństw, ile wyzwisk i żaden się nad tym nie zastanowi i nieraz zrani mu serce. I z tym biednym sercem chodzi Cygan po świecie i z tym żalem. Są wśród nas uczciwi i nieuczciwi, jak w innych narodach.”
Po przeczytaniu znakomitej „Papuszy” ruszyło mnie sumienie. Sama nie myślałam wcześniej o Cyganach jako o Polakach. Dopiero jawne oburzenie poetki boleśnie mnie ukłuło. Jak to mówią - prawda w oczy kole. Zaczynam odbiegać od tematu, a nie o moje sumienie tu chodzi, ale o opowieść o wrażliwej cygańskiej dziewczynie, która nosiła kolczyki z liści, łapała wiatr i śpiewała pieśni.

Angelika Kuźniak układa historię życia Papuszy z kawałków utrwalonych w listach i pamiętniku Cyganki, korzysta z artykułów prasowych i nagrań. Sama reporterka pozostaje niewidoczna, ukryta za słowami i przytaczanymi opowieściami. Na pierwszym planie cały czas pozostaje poetka, ale tło jest równie istotne jak główna bohaterka. To w nim przewija się opowieść o cygańskim świecie i obyczajach, życiu w taborze, wojennych i powojennych losach polskich Cyganów, których próbowano udomowić za wszelką cenę. Autorka niczego nie ukrywa, nie upiększa biografii swojej bohaterki oraz jej towarzyszy. Papuszę wychowywano zgodnie z cygańskimi regułami, miała wędrować z taborem, rodzić dzieci swojemu mężowi, zbierać od niego baty, troszczyć się o rodzinę. Ale od samego początku było wiadomo, że mała Bronisława, ze względu na niezwykłą urodę zwana Papuszą (czyli lalką), jest wyjątkowa.
„Bardzo przepraszam, jak umiem tak piszę pieśń cygańską z mojego serca ułożoną.”
To poeta Jerzy Ficowski jako pierwszy docenił jej talent. Zachwycony piosenkami Papuszy zaraził swoim entuzjazmem Juliana Tuwima. Obaj poeci rozsławili twórczość cygańskiej poetki, otoczyli ją opieką, chcieli dla niej jak najlepiej. Ale znajomość z Ficowskim stała się dla Papuszy także przekleństwem. Jego książka „Cyganie polscy”, która powstała z doświadczenia Ficowskiego ukrywającego się przed komunistyczną władzą i żyjącego wśród Cyganów, sprowadziła na Papuszę gniew współtowarzyszy, którzy w ostateczności odwrócili się od Wajsów.
„Z taboru byłam, teraz znikąd jestem.”
Reportaż Angeliki Kuźniak to smutna opowieść o niesamowicie wrażliwej i utalentowanej kobiecie, która nie pasowała do żadnego ze światów, w których przyszło jej żyć. Wykluczona ze wspólnoty, zamknięta w mieszkaniu jak w klatce, samotna, stęskniona za synem, popadająca w obłęd Papusza ocaliła kawałki duszy dzięki poezji. Jej piękne i proste wiersze nie tracą na aktualności. Są jak perły rzucane na drogę. Ważnie, żeby nie okazać się wieprzem i nie zdeptać tej kruchej i wzruszającej poezji.
„Przychodzę do was”

Nie przyszłam do was, byście jeść mi dali.
Przychodzę, byście chcieli mi uwierzyć.
Nie przyszłam do was po wasze pieniążki.
Przychodzę, byście rozdali je wszystkim.
Przychodzę do was z podartych namiotów,
wiatr je poszarpał i zabrała woda.
Proszę was wszystkich, proszę starych ludzi
i małe dzieci, i piękne dziewczyny,
zbudujcie domy srebrne jak namioty,
co w lesie stoją pobielane mrozem!
Nie przyszłam do was po wasze pieniążki.
Przychodzę, byście wszystkich przyjąć chcieli,
żebyście czarnej nocy nie czynili,
w biały dzień.

tłum. Jerzy Ficowski

♥ ♥ ♥
Angelika Kuźniak, Papusza, wyd. Czarne, Wołowiec 2013.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz