Opowieść o zemście - „Nie przebaczaj II”, Kuba Ryszkiewicz, Marianna Strychowska

Chodzą słuchy, że już za chwileczkę, już za momencik ukaże się trzeci tom genialnej serii „Nie przebaczaj” Kuby Ryszkiewicza i Marianny Strychowskiej. Ale zanim to nastąpi zachwyćmy się przez chwilę częścią drugą.

 

Od wydarzeń kończących pierwszą część minęło trochę czasu. Banda Lazara nadal prowadzi swoją rewolucję niosąc śmierć i zniszczenie. Jednym z towarzyszy jest Stiopa, który nie wiedzieć po co, postanawia przygarnąć i otoczyć opieką osierocą dziewczynkę. Jednak obecność małej jest problemowa, więc między Stiopą, a resztą kompanii dochodzi do spięć, aż w końcu dziewczynka i jej opiekun zostają sami, a banda Lazara rusza dalej w świat. Wygląda na to, że mała odegra w tej historii jakąś znaczącą rolę, ale póki co nie wybiegajmy za daleko w przyszłość. W tym momencie ważniejsze są przecież losy Tadeusza i Iski, którzy trafiają pod dach Wiedunji. Młodzieniec powoli dochodzi do siebie, a kiedy może już wstać z łóżka, stara szeptucha zaczyna go szkolić. Chłopak, do tej pora dość ciamciowaty, uczy się władać bronią, a niezbędną dyscyplinę Wiedunja wbija mu do głowy siłą. W końcu Tadeusz jest już gotowy, żeby wymierzyć sprawiedliwość…

Pod względem fabularnym „Nie przebaczaj II” trzyma ten sam wysoki poziom co część pierwsza. Scenariusz Kuby Ryszkiewicza jest mocny, konkretny i trzymający w napięciu. W tej opowieści nie ma miejsca na pomyłki, zapchajdziury, czy bezsensowną gadaninę. W ogóle słów jest tutaj niewiele. Poza początkiem bohaterowie są raczej milczący, ale zupełnie nie przeszkadza to w przeżywaniu ich emocji. Bo ilustracje Marianny Strychowskiej są jeszcze lepsze niż w części poprzedniej. Zdecydowana kreska i gra świateł zachwycała mnie już wcześniej, ale tym razem widać jak ogromne postępy poczyniła młoda rysowniczka. Mimika twarzy, wszystkie gesty i ruchy zostały fenomenalnie oddane. Niemal na własnej skórze można poczuć ból Tadeusza, jego złość, bezsilność i palącą się wewnątrz furię. Każdy szczegół ma tutaj znaczenie, a niektóre kadry są tak niesamowicie dobre, że trudno oderwać od nich oczy.

Moim zdecydowanym faworytem, jeśli chodzi o ilustracje, jest ta z umierającym ojcem, który zmęczony i zmarnowany powoli przechodzi na tamten świat oraz scena z Tadeuszem ruszającym w świat. I ten kontrast między nim a siostrą. Właśnie ukazanie twarzy dziecka, tak miękkie i czułe, w porównaniu z całą resztą, z młodzieńcem, staruchą i całym otoczeniem jest tak niesamowite. 


Na pewno „Nie przebaczaj” jest ciekawą alternatywą dla komiksów o superbohaterach. Fabuła wciąga bez reszty, a duszna i ciężka atmosfera fascynuje i przeraża jednocześnie. Scenariusz napisany z popkulturowym rozmachem, zakorzeniony mocno w ludowości tworzy intrygującą mieszankę, która spodoba się nie tylko wielbicielom filmów Quentina Tarantino. Natomiast całą warstwę emocjonalną „robią” ilustracje Marianny Strychowskiej, które są aż nieprzyzwoicie dobre. Całość na długo zapada w pamięć, a co najlepsze do komiksu chce się wracać i razem z Tadeuszem planować zemstę. Czekam z niecierpliwością na część trzecią, bo czuję, że część ten zeszyt powali czytelników na kolana.

♥ ♥ ♥
Kuba Ryszkiewicz, Nie przebaczaj II, il. Marianna Strychowska, wyd. niezależne, 2016.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz